Pierwsze zadanie :-)
Pobudka standardowo - 6:30. Chwilę posprzątać, poranna toaleta, takie tam rzeczy i czekanie na 7, żeby włączyli sieć. W sumie człowiek ma sieć przez cały dzień, a jest na tyle uzależniony, że czeka rano jak zahipnotyzowany wpatrując się w zegarek aż włączą ten serwer. :-P
W pracy jak zwykle nikogo. Wygląda na to, że wbrew temu co mówił Saurabh, jednak ludzie z naszego projektu nie przychodzą wcześnie. No... może wyjątkiem jest tutaj Mark - szef techniczny projektu. Albo oni po prostu mają inne pojęcie słowa "wcześnie". :-)
Dostałem wreszcie konkretne zadanie do wykonania. Zapowiada się ciekawie, a poza tym w dość rozsądnym czasie. Mam mniej więcej 1-2 miesiące, więc wydaje się to dość realne. Czyżbym miał wreszcie napisać jakiś projekt, który mieści się w wyznaczonym wcześniej deadline'ie? ;-)
Jak się okazało, zostałem w pewien sposób wyróżniony, bo zamiast zostać przyznanym na czas trwania mojej praktyki do rozwiązywania bugów, dostałem (właściwie od razu na początek) samodzielny projekt. :-D Wynika to z dwóch rzeczy - standardowa praktyka trwa tutaj 2.5-3 miesiące. Oznacza to, że takie praktykant przez pierwszy miesiąc mniej więcej uczy się tego, co będzie wykonywać, a potem zostaje mu już niewiele czasu na stworzenie czegokolwiek. Stąd zwykle praktykanci przydzielanie są do bugfixów, które są po prostu na bieżąco i nie zajmują tyle czasu. Tak więc dzięki temu, że będę tutaj na tyle długo, mogłem dostać taką robotę. Druga sprawa to podobno moje doświadczenie zawodowe. :-P Tak więc cieszę się bardzo, bo jak to Saurabh określił, "nie chciałby abym był etatowym bugfixerem, tylko żebym czuł się jak etatowy developer ich teamu". :-)
Z pracy wróciłem dzisiaj dosyć wcześnie, poczytałem sobie jeszcze trochę rzeczy związanych z pracą (i nie tylko :>). No i zjadłem sushi, które zakosiłem na wychodnym z pracy. Pierwszy raz w życiu jadłem sushi. Przyznam się, że nic rewelacyjnego (ale też nie wzbudziło we mnie negatywnych emocji). No ale może i nie było po prostu dobrze zrobione. ;-) No a po kolacji chwila drzemki (wróciłem do domu sam, więc mi nikt nie hałasował próbując sprzątać czy coś :-P). Lubimy popołudniowe drzemki. Czas szybciej mija. No. I podobno człowiek rośnie podczas snu... I właśnie tak. O! No! ;-)
A tak poza wszystkim to chyba wrzuciłem dzisiaj parę zdjęć do galerii z SNP, które zakosiłem z galerii Felipe. ;-)
1 komentarz:
Mam dokładnie to samo z sushi - nie rozumiem czym sie tutaj podniecac, nie dosc ze zimne to jeszcze bez smaku :)
Prześlij komentarz