Tydzień
No i to już będzie jakiś tydzień w pracy. Na razie dalej mam jakieś szkolenia. Teraz już na trochę wyższym poziomie. A poza tym powoli wdrażany jestem w projekt. Tak więc dostałem dzisiaj do poczytania trochę dokumentów, jutro mam mieć spotkanie z Saurabhem (czytaj: wspólny lunch) i mamy omówić już jakieś konkretne zadania dla mnie. Właściwie to konkretne zadania to już omówiliśmy parę dni temu, ale chyba chodzi wreszcie o określenie moich Zadań i Terminów (użyję takiej nazwy kodowej, żeby nie zdradzić za dużo). ;-)
Nota bene obiadu. Dzisiaj przy uświadomiłem sobie dość śmieszną rzecz. Poszliśmy na obiad z Saurabhem, Wandah i Jamesem. Cztery osoby i każda z innego kontynentu. ;-) I tak to właśnie wszystko mniej więcej w Firmie wygląda i chyba między innymi na tym polega urok tego miejsca. :-)
Poza tym dzisiaj pierwszy dzień bez samochodu. Po pierwsze okazało się, że autobus, który zatrzymuje się codziennie pod naszymi oknami to właśnie bus do pracy. Dojazd zajmuje jakieś 5 minut. W sumie można było wcześniej pomyśleć o jeżdżeniu do pracy w ten sposób... W drugą stronę sprawa wygląda już trochę gorzej - bus jedzie swoją trasą w jedną stronę (czyli robi pętlę), więc żeby nas odwieźć musi zrobić praktycznie całe okrążenie. Tak więc powrót zajmuje nam już jakieś pół godziny, a właściwie to zależy to też trochę od ilości osób na pokładzie. Zdecydowanie muszę sobie kupić rower.
No i poczytałem sobie trochę o tym całym kickboxingu, który mamy w robocie. Zacytuję:
"With everyone facing the mirror, a teacher leads the group
through specific punches and kicks, usually to the beat of
dance-club music."
To ja już chyba zostanę przy moim hip-hopie, bluzę z kapturem mam, a przynajmniej się nie zmęczę i będę trendy (jazzy, czy jak to się tam teraz mówi)...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz