Ca va ma poule?
Czyli słynne już powiedzenie Laurent, którym częstował nas w najbardziej nieoczekiwanych momentach. Chyba rozmawiam w tych Stanach więcej po francusku niż angielsku. ;-)
Niedzielna pobudka troszkę późniejsza, ze względów oczywistych. Ale zebraliśmy się w końcu jakoś, popakowaliśmy rzeczy i ruszyliśmy. Według planu z dnia wcześniejszego mieliśmy jeszcze pojechać oglądnąć Najwyższe Drzewo (tm), ale wszyscy zgodnie stwierdzili, ze dużych i starych drzew to się juz naoglądaliśmy. Skutkiem tego ruszyliśmy grzecznie na południe i postanowiliśmy zwiedzić Scenic Route coś tam... Nazywa się ta trasa chyba Lost Coast. No ale mniejsza z tym, widoki całkiem fajne, chociaż znakomitą większość przegapiliśmy ze względu na pogodę. No ale parę zdjęć się udało zrobić, później zresztą pogoda się trochę wyklarowała. Cała droga kończy się w Humboldt Redwood State Parku, gdzie znowu mieliśmy niewątpliwą przyjemność oglądanie dużych drzew. :-]
No a dalsza część podróży już bez żadnych większych emocji, zamieniliśmy się w z Mathieu miejscami, zasiadłem za kółkiem i pojechaliśmy do domu (z krótkimi postojami na kawę i jakieś jedzenie).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz