23 mar 2007

Laaaaaptoooopaaaa... królestwo za laptopa!

Miało być 5 dni, a tutaj już mija powoli ósmy. Wczoraj łaskawie zadzwonili z serwisu o 18:25, że laptop jest gotowy do odbioru. Co z tego, jak to w SF, a mnie dojazd tam zajmuje przynajmniej godzinę, a oni zamykają o 18:30. Co tylko potwierdza inteligencję ludzi w tym kraju... ;-) No ale na szczęście przynajmniej dzisiaj będę sobie mógł go odebrać.

Do tego wybieramy się dzisiaj z chłopakami na wycieczkę, plan obejmuje Redwood. Jedziemy już dzisiaj wieczorem, więc jest nadzieja, że tym razem uda się zobaczyć jeszcze więcej niż ostatnio. Gorzej, że po drodze jest ten laptop do odebrania. W każdym razie ustaliliśmy wstępnie z Laurent, że ja sobie pojadę odebrać sprzęt w SF, a oni wypożyczą tutaj na miejscu samochód i zgarną mnie po drodze. Co wydaje się chyab najlepszym pomysłem. Jeszcze przydałby się zasilacz, który mógłbym podpiąć w samochodzie i może nawet nie będę się denerwować jako pasażer... ;-)

Wczoraj znowu udałem się do kina (jako i przedwczoraj ;>). Tym razem na taśmę poszedł film "Breach". Ciekawy i dość zajmujący. W sumie nie było to coś porywającego, ale czego się można spodziewać po filmie opartym na faktach autentycznych. Wiadomo jakie nudne i mało ciekawe scenariusze pisze życie. ;-)

W robocie coraz więcej ciekawych rzeczy, coraz szybciej zaczynają mi różne rzeczy wychodzić i generalnie nie ma na co narzekać. Dzisiaj mam kolejne spotkanie z Saurabhem w celu uzgodnienia taktyki na najbliższy czas, ale ogólnie chyba na mnie nie narzeka. Ostatnio nawet zachęcił mnie do przedstawienia moich postępów na forum całego zespołu... :-)

No a za jakąś chwilkę wybieram się na masaż, w ramach kuponu, który dostałem na początku pracy. Godzinny masaż... ech... :-)

Brak komentarzy: