Men at work
Wczoraj wreszcie załatwiłem sobie konto. Najpierw 20 minut zajęło nam znalezienie Citibanku. Felipe wydrukował nawet jakieś mapy, ale i tak się zgubiliśmy... Potem sprzedawca w banku przekonywał nas jakie to konto nie jest wspaniałe i tak dalej. Wszystko za darmo, do tego rachunek nazywa się ładnie Citigold. Potem stwierdziliśmy, że może jednak zaglądniemy do innego banku. Dla porównania. Porównanie z Bank of America zajęło nam jakieś pół godziny. W wyniku porównania stwierdziliśmy, że rzucamy monetą w celu wybrania rachunku. Ostatecznie jednak nie rzucaliśmy tylko poszliśmy do Citibanku - samochód stał akurat bliżej. Co nie zmienia faktu, że jak zwykle musiałem czekać na Felipe. Nie wiem - nad nim krąży jakieś fatum czy coś takiego - jak gdzieś z nim jadę, to zawsze się zgubimy, jak gdzieś dzwoni to zawsze zajmuje mu to pół godziny, jak coś kupuje, to zawsze mu coś nie pasuje... No cóż. Szanujemy i takich ludzi.
Całe szczęście, że samochód miałem oddać dopiero wieczorem, bo autobusem zajęłoby nam to jeszcze więcej czasu. Co nie zmienia faktu, że z lunchem zajęło nam 3 godziny... Potem oddać samochód na okolice 17, skutkiem czego za wiele po południu nie porobiłem. Przez to musiałem zostać dzisiaj dłużej. No ale udało mi się ruszyć do przodu jedną dużą rzecz, mam nadzieję, że teraz już pójdzie z górki. :-)
Poza tym to miałem dzisiaj ciężki dzień. Miałem naprawdę ochotę pracować, ale są takie dni, kiedy nic nie wychodzi. Na dodatek cały dzień z bólem głowy, a im później tym gorzej. Do tego jeszcze siedziałem dłużej jak już mówiłem, więc spędziłem jakieś niecałe 12 godzin w pracy... Jutro moja pierwsza praca ma trafić do repozytorium. Mam nadzieję, że to nie popsuje jakichś dziwnych rzeczy. W sumie nie ma prawa. No może szansa jedna na milion. Ale jak wszyscy wiedzą szanse jeden na milion sprawdzają się w 99,99% przypadków (to chyba z Pratchetta :-P).
Co więcej - wczoraj wymieniłem sobie w pracy klawiaturę i myszkę. Z myszki jestem zadowolony. Z klawiatury nie bardzo, co prawda jest płaska i ma mały skok klawiszy jak w klawiaturze laptopowej, ale ma dziwny układ i nie jestem do niej przyzwyczajony. Co objawia się wzmożonym używaniem klawisza Backspace. Co z kolei objawia się wzmożonym używaniem klawisza "\", bo klawisz Backspace jest mały i zwykle w niego nie trafiam. Jeszcze by się znalazło pewnie parę sekwencji klawiszy, które wciskam starając się wcisnąć jakiś klawisz, ale nie sądzę, żeby to kogoś obchodziło. :)
No to koniec na dzisiaj, bo mi zaraz łeb odpadnie. Do tego papierosy się skończyły, piwa w lodówce nie ma, Felipe zasmrodził pokój jakimś odgrzewanym żarciem.
Ech... o tempora, o mores... ;-)
1 komentarz:
pff.. jak cos jest plaskie to sa naprawde male szanse na to, zeby bylo dobre..
Prześlij komentarz