8 mar 2007

Pierwszy czwartek tygodnia

Jak niektórzy mawiają - czwartek studencki. Niestety nie jest to piękne miasto Kraków i wyjście na miasto i spotkanie studentów to raczej problem. Nota bene jestem ciekaw jak wyglądają tutaj studenckie imprezy... No nic - Laurent podobno zna tutaj jakichś ludzi i ma kiedyś załatwić wejście na imprezę bractwa. To też coś co mnie ciekawi, ale parę pytań, które chciałbym zadać będzie musiało poczekać do tej imprezy. :-)

No i znowu ten dystans do miasta się odezwał. Najpierw chciałem złapać autobus, szczęśliwie się złożyło, że akurat jechał. Nieszczęśliwie się złożyło, że się nie zatrzymał. ;-) No więc na nóżkach - do miasta i z powrotem. Jeszcze przy okazji dostałem ochrzan przy bramie NASA, że nie zadzwoniłem dzwonkiem, żeby przejść przez przejście dla pieszych (sic!) - You know, we don't want you to get hit by a car... Bez komentarza...

W pracy jak to w pracy. Zrobiłem co trzeba było, przesunąłem spotkanie z Saurabhem na wtorek (mające na celu omówienie moich postępów), poszedłem do domu. No i w międzyczasie obiad z Elą w ramach integracji z polskim społeczeństwem na miejscu. Bardzo miła dziewczyna, pracuje tutaj od kilku miesięcy jako inżynier. Miła nawet jak na to, że jest z Wawy (oczywiście podczas rozmowy sobie z tego pożartowaliśmy). Tak więc obiad w miłym towarzystwie, po obiedzie dalsza praca. Zaczęło mi parę rzeczy działać, Saurabh pochwalił mnie za moje poprzednie zadanie (tada!) i poszedł pracować z ludźmi z innego projektu.

Poza tym nadrobiłem oglądanie prizonbrejków i lostów w ostatnie dni. Dochodzę do wniosku, że takie głupie rzeczy dzieją się tylko w filmach i w Stanach. ;-) No ale, zawsze jest sobie czym zająć na chwilę głowę (zamiast spać albo pracować :-P).

W dniu tym w takim razie Wszystkiego Najlepszego z Okazji Dnia Kobiet dla wszystkich pięknych pań (jak napiszę 'nie tylko' to będę mieć przechlapane ;>)!

No i wreszcie nadszedł czas na ciężko zapracowane (i ciężko przyniesione) piwo. Tym optymistycznym żegnam. :-)

PS: Powiększyli Picasę, będzie więcej zdjęć. :-D

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

no prosze, miesiac a ten juz dorwal jakas polke :D
o co chodzi z tym przejsciem dla pieszych?????

VeD pisze...

A ten jak zwykle zero poprawności... to koleżanka z pracy mój drogi :] A przy wjeździe do NASA jest takie przejście, że trzeba najpierw zadzwonić, żeby oni zatrzymali samochody. :)

Anonimowy pisze...

odezwal sie poprawny kobieciaz :P :)