12 mar 2007

Sunny Sunday in San Francisco

Tak jak pisałem, wróciłem dość późno, więc z rana odsypiałem. No ale dzięki temu, że wróciłem wcześniej miałem praktycznie cały dzień dla siebie. Tak więc załatwiłem sobie doładowanie hamerykańskiego telefonu w MV i wróciłem do domu. Chciałem sobie wreszcie kupić jakieś porządne okulary przeciwsłoneczne, ale niestety nic z tego nie wyszło. W niedzielę sklepy są w miarę pozamykane, co prawda okulary można kupić w byle sklepie, ale chciałem jakieś fajniejsze. ;-)

W domu seria rozmów na sieci, wreszcie miałem czas o normalnej (dla Was) porze, więc można było trochę nadrobić zaległości. Tak więc trochę to zleciało i późnym popołudniem zebrałem się jeszcze do SF. Aparat - stwierdziłem, że może porobię trochę zdjęć zachodu słońca, kupię sobie okulary, jakieś pocztówki wreszcie (sic!). Oczywiście z planu (niestety) udało mi się tylko zrealizować robienie zdjęć. Potem byłem już definitywnie za bardzo zmęczony na cokolwiek, więc postanowiłem wrócić do domu.

No i rzecz jasna w domu wyszło nagle tysiąc rzeczy do pozałatwiania. :/ No ale tak to już bywa. Do tego jeszcze zasnąć za bardzo nie mogłem. Pewnie z tego całego zmęczenia... :-)

Brak komentarzy: