Włóczenie się...
W niedzielę się trochę powłóczyłem. Jako, że miałem jeszcze samochód do poniedziałku, więc stwierdziłem, że "seize the day" i trzeba się gdzieś ruszyć. Na dłuższe wycieczki nie miałem ochoty (zresztą było dość późno, bo wstałem koło 10), więc wydrukowałem parę mapek i pojechałem w okoliczne górki. Specjalnie ochoty zatrzymywać się nie miałem, chciałem się chwilę po prostu powozić. :-) 
Różnymi krętymi ścieżkami udało mi się dojechać na górę, skąd są dość ciekawe widoki. Niestety nie bardzo jest jak się zatrzymać i jakiekolwiek zdjęcia zrobić ze względu na wąskość drogi. ;-) Wszystkie zdjęcia, które zrobiłem umieszczę jak tylko odzyskam laptopa z naprawy...
Następny etap podróży obejmował dojazd nad ocean. Ciężko też nie było, więc droga poszła sympatycznie i szybko i znalazłem się w Santa Cruz, gdzie zatrzymałem się na chwilę. 
Przez moment jeszcze korciło mnie czy by nie pojechać sobie wybrzeżem na południe, ale zrobiłem się śpiący, więc stwierdziłem, że wrócę do domu.
Zasłużona drzemka i obudziłem się w okolicach godziny 19 nie wiedząć co robić. Niestety laptopa nie mam w tym momencie, więc nie bardzo miałem jak robić cokolwiek. Na szczęście zastałem nowego sąsiada, udało mi się go wypytać o rozkład kina w okolicy, zebrałem się i pojechałem. Wszedłem prosto na seans i oglądnąłem sobie film pt. "Ghost Rider". Jeśli ktoś nie oglądał, to szczerze polecam. Nie widziałem tak beznadziejnego filmu od czasów "Spawna". :-D No ale też nie spodziewałem się niczego wspaniałego, więc się nie zawiodłem. I tym optymistycznym akcentem zakończyłem dzień. :-)
1 komentarz:
Wybierz sie na najnowszy Straszny Film xDD Takiego kiczu dawno nie widzialem :) A co do kobiet-ciesz sie ze tylko godzina ;p
Prześlij komentarz