Codzienność
I tak powoli przyzwyczajam się do codzienności tutaj. Trochę to śmieszne, bo niedługo się wróci i trzeba będzie się przyzwyczaić z powrotem do codzienności w Krakowie... No ale nie ma co rozpaczać na zapas. Codzienne rytuały robią swoje, w końcu im bardziej się ma wypełniony czas, tym szybciej mija. :-)
Co by nie popaść w rutynę, dzisiaj dzień nie chronologicznie. Wieczorkiem sobie pobiegałem, na początek spokojnie, bo chyba niestety coś troszeczkę sobie popsułem kolano podczas ostatniej wycieczki w górki (a mówiła Mama: zakładaj ochraniacze jak kopiesz miejscowych ;-)). Tak więc lekkie 20 minut truchciku po ośrodku. Dość śmiesznie to wszystko wyglądało w pewnym momencie. Po NASA jeździ cyklicznie patrol, więc przez pewien czas śledzili mnie z pewnej odległości, zanim się zorientowali, że nie staram się właśnie uciec z telewizorem jakiegoś lokalnego wojskowego, ani nie jestem innym pakistańskim terrorystą.
Takie bieganie dobrze człowiekowi robi i na głowę, bo się człowiek skupia na tym, że właśnie umiera ze zmęczenia (mimo, że oczywiście jestem w świetnej kondycji i to nie o mnie mowa :-P), a i dużo milej jest później wypalić papierosa. ;-)
Co z kolei przypomniało mi o tym, że miałem rozmowę z managerem i okazało się, że jedna z osób z naszego pokoju jest uczulona na tytoń/nikotynę/palące osoby, skutkiem czego rozwiązaniem było albo przenieść mnie do innego pokoju albo jakieś inne rozwiązanie. Na uczulenie raczej żucie gumy po zapaleniu nie pomaga, a dobrze mi w moim pokoju, więc zobowiązałem się nie palić w pracy, zobaczymy co z tego wyjdzie. A może to i dobry krok w kierunku rzucenia palenia? (Kto to powiedział? :-P)
Oprócz tego dzisiaj właśnie na papierosie spotkałem ludzi z jakiegoś szkolenia - jeden z Meksyku, drugi z Holandii. Akurat usłyszałem jak rozmawiają o tym, jak tutaj wszystko jest dziwne. Dziwnym trafem też zwrócili uwagę na to, że w toalecie jest trzy kilo wody. ;-)
No i do tego na koniec trafiła mi się miła niespodzianka, bo przyszła mi kolejna część koszulek, które sobie zamówiłem. Narcyzm mi ostatnio nie doskwiera, więc zdjęć sobie samemu robić mi nie chce. Ale, ale... żeby gadania nie było, zrobiłem ładnie zdjęcia osobno i oto one. No i żeby nie było, że nie wspieram lokalnej patriotycznej działalności :-D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz