Intern Field Day
Trochę się tych zaległości porobiło niestety. Trochę mi się w moje notatki lenistwa wkradło, ale w sumie jakoś specjalnie dużo ciekawych rzeczy się nie działo o których można by wszystkim poopowiadać. Tak to jest, że akurat jak się ma jakiś pomysł na napisanie czegoś to nie ma się albo czasu albo komputera pod ręką, a jak się ma to akurat się nie ma co mądrego powiedzieć. :-)
Dzisiaj mieliśmy Intern Field Day. Oznaczało to, że stażyści z MV zebrali się wszyscy w parku pod Firmą i robili różne głupoty na polu (w odróżnieniu od głupot, które na codzień robią w biurze ;)). Całkiem sympatycznie pograliśmy sobie w nogę, gra zakończyła się remisem. Było dość zabawnie, bo większość ludzi nie bardzo miała pojęcie w ogóle o zasadach gry, już nie mówiąc o wykazywanych zdolnościach. ;-)
Sposobem tym popołudnie zleciało całkiem szybko. Wczoraj z kolei przyjechała siostra Laurent z chłopakiem, więc wieczorem wyskoczyliśmy do St. Stephen's na szybkie piwko. Co zaowocowało tym, że dnia dzisiejszego jednak pojechałem późniejszym busem, czyli za dużo w pracy nie porobiłem, trzeba będzie nadrobić przez resztę tygodnia. Jutro mamy plan wybrać się do polskiej restauracji w SF - Old Kraków. Miejmy nadzieję, że będzie sympatycznie. :-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz