24 cze 2007

Half Dome

No i Half Dome zdobyty. Póki co również wrzucam zdjęcia, na razie opisu mi się nie chce. :-)

Half Dome

Strasznie mało czasu ostatnio niestety mam, czasem nawet nie mam czasu na własnego bloga zaglądnąć. Bardzo dużo do zrobienia w pracy, ale dzisiaj wreszcie jakiś mały sukces. Jest szansa, że mój duży projekt ruszy wreszcie z kopyta. :-)

Co do Half Dome to tym razem z Iloną wyjechaliśmy jednak w sobotę rano koło 4. W rezultacie na 8 byliśmy już na miejscu (Yosemite) i rozpoczęliśmy wychodzenie na górę. O szlaku nie można powiedzieć za dużo ciekawych rzeczy. Jednak na pewno trzeba przyznać, że widoki po drodze są naprawdę ładne. :) No i trzeba przyznać, że narzuciliśmy naprawdę niezłe tempo, co chwila mijając jakichś ludzi. W rezultacie w niecałe 5 godzin byliśmy na miejscu. Po drodze minęliśmy 2 wodospady, za drugim zrobiliśmy sobie troszeczkę dłuższą przerwę. Druga dłuższa przerwa była dopiero pod samym szczytem, gdzie zaczynają się kable. Ten szlak jest bardzo popularny, więc normalnie żeby dostać się do kabli musielibyśmy czekać jakąś godzinę lub więcej. Dlatego poszliśmy na zewnątrz kabli, co zajęło nam jakieś 10 minut, żeby dostać się na górę. Ludzie nie protestowali, ale co najmniej dziwnie spoglądali. ;-)

Na górze chwila odpoczynku, robienie zdjęć, po czym zebraliśmy się z powrotem. Oczywiście też na zewnątrz kabli, bo ludzie w środku schodzili naprawdę powoli. :-D
Szczęśliwie bez żadnych problemów doszliśmy na dół i poszliśmy dalej. No i tutaj niestety po drodze podwichnąłem sobie kostkę. Dość nieprzyjemnie schodzi się szlakiem w takim stanie, ale jakoś się udało. Jeszcze zatrzymaliśmy się przy małym jeziorku, trochę wychłodziłem sobie nogę w wodzie (a niedaleko nas jakaś parka kąpała się na waleta ;-)). Potem ostatni przystanek jeszcze w okolicach drugiego wodospadu i prosto do samochodu. Na samym dole jeszcze spotkaliśmy dwie sympatyczne Rosjanki, więc rozmowa trochę umiliła schodzenie. No a potem już tylko droga powrotna do domu i koło północy byliśmy na miejscu. :-)

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

zajebiste zdjecie to z tecza