Mount Dana
Oj porobiło się strasznie dużo zaległości. :-( No ale jakoś postaram się to na bieżąco uzupełniać w miarę czasu. Wczoraj wreszcie udało mi się wyciągnąć dwójkę moich współlokatorów w góry. No i na początku trochę psioczyli, ale po wyjściu na samą górę wszyscy przyznaliśmy, że naprawdę było warto. :-) No ale po kolei...
Zebraliśmy się troszkę później, bo okazało sie, że Joseph musi jeszcze zrobić coś do pracy. Wyjechaliśmy więc około 7, zahaczyliśmy jeszcze o Cisco (Joseph miał coś do wysłania, a nasze łącze nie należy do najszybszych) i ruszyliśmy do Yosemite. Na miejscu byliśmy mniej więcej w południe. Szlak zaczyna się tuż za budką wejściową na Tioga Pass. Na początek przeszliśmy Tuolomne Meadows z paroma ładnymi jeziorkami. Następnie zaczyna się ostre podejście przez bardzo ładny i zielony region prawie aż do połowy drogi. Tutaj zrobiliśmy sobie spokojną przerwę na przełęczy, troszkę odpoczęliśmy i postanowiliśmy, że teraz każdy idzie własnym tempem. Zostało nam do zrobienia jakieś 1400 stóp w górę i 1.1 mili szlaku. Co oznaczało mniej więcej, że szlak był stromy. Zresztą bardzo łatwo było go zgubić, bo cała góra to jedno wielkie piarżysko. :-) Jon poszedł ze mną, a Joseph nas wyprzedził i poszedł do góry bardziej od strony północnej. Po jakimś czasie udało nam się wreszcie wejść na samą górę. No i bardzo cieszę się, że do grani podeszliśmy dopiero na samym końcu, bo widok, który się pokazał naprawdę zapierał dech w piersiach. Niesamowity widok na Mono Lake. :)
Na samym szczycie posiedzieliśmy sobie trochę, pogadaliśmy, przykimało się nawet, no i oczywiście pooglądaliśmy sobie dużo krajobrazów. Bardzo fajna górka! :-)
Ze schodzeniem jak to ze schodzeniem - jest zawsze gorzej. Zwłaszcza, że góra jest dość stroma, przez co bardzo szybko można sobie poodbijać stopy. No ale nie było tak źle, poza tym, że Jon dostał porządnej choroby wysokościowej. Ale jakoś udało nam się dotrzeć na sam dół, przy jeziorkach zatrzymaliśmy się jeszcze na chwilę i porobiłem trochę zdjęć. No a potem wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy. W domu z powrotem troszkę przed 1 w nocy, a wycieczka bardzo udana, no i przy okazji można było porozmawiać ze współlokatorami i ich troszkę poznać. :-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz